już liście z drzew spadają, trawa opadła, chłodna już ziemia i twarda.
Oddech zamarza, odchodzi natura. Przyjdzie śnieg, mrozy przyjdą.
W zimowy sen chcę zapaść i oczy otworzyć dopiero na wiosnę, popatrzę wtedy na innych, szczęśliwych, pełnych nadziei na udane lato, urlop udany i wakacje. Popatrzę jak się cieszą, kochają. Jak się rodzą nowe myśli ich, całkiem pozytywne. Na ludzi popatrzę którzy zerkając w przyszłość, nie boją się jej.
Popatrzę, zapłaczę i zasnę.
A może już nie potrafię płakać? Może już nie mam za czym, nie ma czego stracić, aby móc zapłakać.
Czy to świat taki jest, czy tylko ten udostępniony mi kawałek?Czy tak będzie zawsze. Czy pomiędzy wschodem a zachodem coś się zadzieje. Czy będe chciał o tym pamiętać.
Czy nie będę się bał spoglądać w przód, czy nie będę bał się wspominać, żyć chwilą - nie nadzieją.
Czy przestanie to być tak toksyczne, jak jest. Czy będzie zdrowe, prawdziwe.
?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz