Czuję coś.
Samotność, smutek, żal, ból, opuszczenie, strach, lekam się okropnie.
Czuję chłód u stóp, boso biegam. Biegam, nie robię nic. Nie dobiegnę, wiem. Nie przebiegnę nawet odcinka, krótkiego odcinka, a chciałbym.
Mogę, wiem. Nie potrafię. Boję się samotnie biec. Boję się, że kiedy strach stanie się zwyczajny, że będę jeszcze bardziej sam, choć nie mam prawie nikogo.
ps. kocham Cię mamo.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz